Who We Are

6

Antonina Samecka
Klara Kowtun

Who We Are

RISK made in Warsaw is a Polish brand, founded in 2011 by a couple of friends—Klara Kowtun and Antonina Samecka. Here, masterful tailoring meets great wearability.
“We design clothes that flatter people, not just hangers. Sometimes we will sew a dress 30 times before coming up with the perfect construction. It won’t be manufactured until we are certain that it has an excellent fit, sets good proportions, and that the fabric is comfortable to wear,” say designers Antonina and Klara.
“We are practical about fashion. We make clothes that make life easier, ones that boost your confidence and make you feel attractive, taking your mind off of what you’re wearing, so that you can devote your attention to the challenges of the day.”

About Risk

We sew in Poland, all of our fabrics are manufactured in Poland and other European countries. We know our suppliers, we know that they are devoted to the well-being of their employees and to the highest standards of garment production. To us, social responsibility in the fashion industry entails transparency, quality manufacturing and, first and foremost, skillful design. We are only interested in clothes which belong in the favourites section, never to waste away in the back of a closet as you will want to wear them all the time.

Responsible Fashion

We cooperate with artists, and not just for the purpose of print, narrative or collection design. We also organise meetings with cultural figures such as professor Tadeusz Gadacz, writer Agnieszka Drotkiewicz or writer Marek Bieńczyk. Our boutique in Warsaw is the venue of numerous debates, improvised theatrical shows, lectures and jazz concerts. The “ballroom” at 6a Szpitalna St. hosts regular book club meetings. In 2013, Risk curated an exhibition about Leopold Tyrmand, held at Warsaw’s Literature Museum.
“What you’re wearing isn’t just an expression of your taste in clothing, but, more importantly, it draws from your mind, from the things and ideas you surround yourself with, from what you see, what you listen to, what you read. Our ‘community centre’ is a much better embodiment of our idea of what fashion is than traditional runway shows,” says Antonina.

Fashion as a part of culture

“Zawsze mówimy, że projektujemy nie tylko ubranie, ale doświadczenie noszenia tego ubrania” - mówi Antonina. Mamy swoje sprawdzone triki, które sprawiają, że sylwetka wygląda genialnie, całość jest szykowna, a człowiek ma wrażenie, że jest w wygodnym, niekrępującym ruchów dresie. Polska to zagłębie niesamowitych fachowców, którzy pracują dla największych domów mody z Europy i USA. „W naszej ekipie konstruktorów, techników i technologów są osoby, które zaczęły pracować w zawodzie, zanim ja się urodziłam. Wszyscy wierzymy w świetne wykonanie i stare, dobre krawiectwo” - mówi Klara Kowtun. To, że w Risku jest Ci wygodnie, wynika jednak nie tylko z naszego podejścia do konstrukcji, mamy jeszcze jeden sekret. Antonina ma ultrawrażliwą skórę, więc każdy materiał przechodzi jej surowy test. „Kiedy projektanci przynoszą jakiekolwiek próbki - czy to bawełna, Tencel, cupro, wiskoza czy wełna - wiedzą, że choćby to był najpiękniejszy splot, wzór czy genialna jakość - jeśli drapie, nigdy nie wejdzie do naszej kolekcji” - mówi Antonina. Ciągle poszukujemy nowych materiałów, które, jak wspomniane Tencel i cupro, są wygodne w noszeniu i dbają o komfort skóry.

Lokalne smaki

Niekiedy do powstania kolekcji inspiruje nas materiał, a czasami poglądy (kolekcja żydowska czy bajkowy print Dreamworld, który powstał na bazie map świata) - ale najbardziej lubimy na nowo opowiadać o tym, co lokalne i najbliższe nam samym. Warszawski śnieg zimą, który jest naszym zdaniem najpiękniejszy na świecie, kwiaty z polskiej łąki naszego dzieciństwa czy łowickie etno z Mazowsza. Wiemy, że to, co znamy i czujemy lokalnie, to, co jest dla nas bardzo osobiste, sprawia, że wpadamy na pomysły, których nikt nie może mieć w Paryżu, czy w Nowym Jorku, bo nie widzi tego co my. Dzięki temu wiele osób mówi o naszych ubraniach: “to takie moje”, a inni - “nigdy czegoś takiego nie widziałem”;)

Warszawska baza

Nasz butik mieści w tym samym budynku, co studio projektowe. W centrum Warszawy (ul. Szpitalna 6a), ale nie przy głównej ulicy, tylko w podwórzu, na terenie dawnej fabryki czekolady. Zawsze odkryjesz tu coś nowego - nie tylko ubrania, ale też tajemnicze historie autorstwa Piotra Płoskiego (studio smallna), który projektował wnętrze sklepu. Jest tu m.in. steampunkowa „lada recepcyjna” zrobiona z wrot francuskiej fabryki, monstrualna obrotowa instalacja świetlna z lamp vintage, dziobu samolotu Cessna, który przyleciał do nas z USA i nadajników radiolokacyjnych z francuskiego lotniska. Do sypialni na antresoli, gdzie możesz się położyć i odpocząć z herbatą lub kieliszkiem prosecco prowadzą geometryczne, esherowskie schody. Wpadanie do nas jest chyba uzależniające, bo jest sporo osób, które spotykamy tu co tydzień. Na Szpitalną zapraszamy jednak nie tylko na zakupy. Regularnie odbywają się tu koncerty, warsztaty szycia czy projektowania, a także spotkania z ludźmi sztuki, kultury i nauki. Gościliśmy m.in. filozofa prof. Tadeusza Gadacza, scenografa Borisa Kudličkę, pisarzy: Tessę Capponi-Borawską, Agnieszkę Drotkiewicz, Sylwię Chutnik i Marka Bieńczyka, muzyczne Trio Strio czy dyrygenta Opery Narodowej Łukasza Borowicza.

Jak zaczynałyśmy?

Pomysł był prosty. „Pracowałyśmy w prasie kobiecej i kiedy po raz kolejny redagowałyśmy dział mody, zauważyłyśmy, że obok trencza czy małej czarnej pojawił się nowy, niedoceniany klasyk - szara bluza z kapturem. Same miałyśmy w szafie po kilka egzemplarzy. Postanowiłyśmy wtedy połączyć klasyczne hoodie z wszystkimi krojami kojarzonymi z niewygodą - garniturami, ołówkowymi spódnicami, frakami czy wieczorowymi sukniami do samej ziemi” - wspomina Antonina. „Wszystko szyłyśmy z melanżowej dresówki w charakterystycznym odcieniu optycznej szarości. „Takie założenia wymagały znalezienia bardzo sprawnych współpracowników: krawcowych i konstruktorek, które nigdy wcześniej nie szyły eleganckich rzeczy z elastycznych dresów i razem z nami wymyślały zupełnie nowe patenty na połączenie wygody i szyku. Kluczowe były szwalnie, które zrozumieją nasze potrzeby i będą chciały zainwestować w odpowiedni sprzęt. Wtedy na rynku zakłady specjalizowały się w szyciu albo sportowych dresów, albo eleganckiej konfekcji. My potrzebowałyśmy wszystkich kompetencji naraz. Razem z lokalnymi dziewiarniami opracowywałyśmy też zupełnie nowe składy szarych dzianin, które będą zachowywały się jak jedwab, wełna czy inna potrzebna nam jakość. To nas nauczyło podejścia: „nie ma, że się nie da” - tłumaczy Klara Kowtun. „Najlepsza rzecz, jaką zrobiłyśmy z szarego dresu? Kolekcja inspirowana stylem Leopolda Tyrmanda. Premierę miała na wykuratorowanej przez nas wystawie o pisarzu w warszawskim Muzeum Literatury” - wspominają dziewczyny. Zauważyły ją zachodnie edycje Vogue’a (wtedy jeszcze nie było polskiej), film reklamowy Kuby Łubniewskiego z muzyką Marcina Maseckiego zdobył nagrodę za art direction na Mercedes Benz Bokeh Fashion Film Festiwal w Cape Town. Nasz podniebny pokaz mody tyrmandowskiej na slacklinie - zawieszonej wysoko nad ziemią linie, obejrzało na żywo 1500 osób.